<?xml version="1.0" encoding="UTF-8"?><rss version="2.0"
	xmlns:content="http://purl.org/rss/1.0/modules/content/"
	xmlns:wfw="http://wellformedweb.org/CommentAPI/"
	xmlns:dc="http://purl.org/dc/elements/1.1/"
	xmlns:atom="http://www.w3.org/2005/Atom"
	xmlns:sy="http://purl.org/rss/1.0/modules/syndication/"
	xmlns:slash="http://purl.org/rss/1.0/modules/slash/"
	>

<channel>
	<title>Twórczość &#8211; Jan Darowski</title>
	<atom:link href="https://jandarowski.pl/category/tworczosc/feed/" rel="self" type="application/rss+xml" />
	<link>https://jandarowski.pl</link>
	<description>poeta, krytyk, tłumacz</description>
	<lastBuildDate>Wed, 31 Jan 2024 07:38:50 +0000</lastBuildDate>
	<language>pl-PL</language>
	<sy:updatePeriod>
	hourly	</sy:updatePeriod>
	<sy:updateFrequency>
	1	</sy:updateFrequency>
	<generator>https://wordpress.org/?v=6.4.3</generator>

<image>
	<url>https://jandarowski.pl/wp-content/uploads/2023/08/cropped-JD-icon-32x32.png</url>
	<title>Twórczość &#8211; Jan Darowski</title>
	<link>https://jandarowski.pl</link>
	<width>32</width>
	<height>32</height>
</image> 
	<item>
		<title>Poezje &#8211; Jan Darowski</title>
		<link>https://jandarowski.pl/2015/01/01/poslowie-jan-wolski/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[ ]]></dc:creator>
		<pubDate>Thu, 01 Jan 2015 12:09:23 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://beta.jandarowski.pl/?p=903</guid>

					<description><![CDATA[Poezje Jan Darowski Posłowie: Jan Wolski 2015 r. &#160; Drugi tom z serii „Dzieła Jana Darowskiego” wydawanej przez Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne Fraza w Rzeszowie pod redakcją Jana Wolskiego. Zawiera dzieła Jana Darowskiego: wiersze, eseje i szkice.]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Poezje<br />
Jan Darowski<br />
Posłowie: Jan Wolski<br />
2015 r.</p>
<p>&nbsp;</p>
<p style="text-align: justify;">Drugi tom z serii „Dzieła Jana Darowskiego” wydawanej przez Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne Fraza w Rzeszowie pod redakcją Jana Wolskiego. Zawiera dzieła Jana Darowskiego: wiersze, eseje i szkice.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Eseje &#8211; Jan Darowski</title>
		<link>https://jandarowski.pl/2013/01/01/eseje-poslowie-jan-wolski/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[ ]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 01 Jan 2013 12:10:37 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Eseje i tłumaczenia]]></category>
		<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://beta.jandarowski.pl/?p=905</guid>

					<description><![CDATA[Eseje Jan Darowski Posłowie: Jan Wolski Wydawnictwo: Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne Fraza 2013 r. &#8222;Jan Darowski w swych esejach, głosach polemicznych, tekstach krytycznych podejmuje i rozwija tematy dla niego najważniejsze, takie, które uznać można za miejsca jego duchowego i ideowego zakotwiczenia. Mają zazwyczaj formę pewnej szczególnej opowieści, co pozwala kojarzyć je z prozą. (&#8230;) Uznać należy tę &#8230; <a href="https://jandarowski.pl/2013/01/01/eseje-poslowie-jan-wolski/" class="more-link">czytaj więcej... <span class="screen-reader-text">Eseje &#8211; Jan Darowski</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Eseje<br />
Jan Darowski<br />
Posłowie: Jan Wolski<br />
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne Fraza<br />
2013 r.</p>
<p><span id="more-905"></span></p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Jan Darowski w swych esejach, głosach polemicznych, tekstach krytycznych podejmuje i rozwija tematy dla niego najważniejsze, takie, które uznać można za miejsca jego duchowego i ideowego zakotwiczenia. Mają zazwyczaj formę pewnej szczególnej opowieści, co pozwala kojarzyć je z prozą. (&#8230;) Uznać należy tę cechę prozy za jeden z czarów jego stylu. Eseista bowiem swobodnie porusza się w dalszych i mniej odległych obszarach historycznych i we współczesności. Bliskie są mu różnorodne dziedziny wiedzy, dobrze czuje się w starożytności, która stanowi dla niego nie tylko punkt odniesienia, ale jest czymś żywym i bezpośrednim, choć odległym w czasie, pasjonują go sprawy cywilizacji, rola chrześcijańskiej postawy życiowej, fascynują kwestie funkcjonowania języków, ich struktury i cechy „przekładalności”, istotne są problemy odnoszące się do tożsamości polskiej i człowieczej, ostrej krytyce poddaje doraźną politykę, innymi słowy: porusza się w wielu dziedzinach wiedzy, co świadczy o jego erudycji&#8221; – Jan Wolski</p>
<p>zobacz również artykuły związane z Janem Darowskim na portalu <a href="https://raciborz.com.pl/tag/jan-darowski" target="_blank" rel="noopener">raciborz.com.pl</a></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Archiwum domowe Jana Darowskiego</title>
		<link>https://jandarowski.pl/2012/01/01/archiwum-domowe-jana-darowskiego/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[ ]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 12:12:36 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://beta.jandarowski.pl/?p=913</guid>

					<description><![CDATA[Archiwum domowe Jana Darowskiego Opracowanie: Jan Wolski Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego 2012 r. Publikacja Wydawnictwa Uniwersytetu Rzeszowskiego opracowana przez Jana Wolskiego zawiera spis opublikowanych tekstów Jana Darowskiego. Są wśród nich artykuły i utwory literackie, a także rękopisy, maszynopisy i wydruki komputerowe. Można w niej znaleźć również korespondencję poety, dokumenty elektroniczne i księgozbiór. Niektóre z prac &#8230; <a href="https://jandarowski.pl/2012/01/01/archiwum-domowe-jana-darowskiego/" class="more-link">czytaj więcej... <span class="screen-reader-text">Archiwum domowe Jana Darowskiego</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Archiwum domowe Jana Darowskiego<br />
Opracowanie: Jan Wolski<br />
Wydawnictwo: Wydawnictwo Uniwersytetu Rzeszowskiego<br />
2012 r.</p>
<p style="text-align: justify;">Publikacja Wydawnictwa Uniwersytetu Rzeszowskiego opracowana przez Jana Wolskiego zawiera spis opublikowanych tekstów Jana Darowskiego. Są wśród nich artykuły i utwory literackie, a także rękopisy, maszynopisy i wydruki komputerowe. Można w niej znaleźć również korespondencję poety, dokumenty elektroniczne i księgozbiór. Niektóre z prac załączono jako fotografie – w tym m.in. korespondencję ze Zbigniewem Herbertem i Czesławem Miłoszem.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Unsere &#8211; Jan Darowski</title>
		<link>https://jandarowski.pl/2012/01/01/unsere/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[ ]]></dc:creator>
		<pubDate>Sun, 01 Jan 2012 12:11:41 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://beta.jandarowski.pl/?p=908</guid>

					<description><![CDATA[Unsere Jan Darowski Posłowie: Alicja Jakubowska-Ożóg Wydawnictwo: Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne Fraza 2012 r. Autobiografia Jana Darowskiego. &#8222;Załączam 11 stron komputerowego wydruku książki, którą pisałem w roku 1994. Ma ona prowizoryczny tytuł „UNSERE” i jest o mojej młodości, o drodze z Brzezia do Anglii i o spotkanych ludziach. Stanęło na siódmym rozdziale z powodu udaru i innych &#8230; <a href="https://jandarowski.pl/2012/01/01/unsere/" class="more-link">czytaj więcej... <span class="screen-reader-text">Unsere &#8211; Jan Darowski</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p>Unsere<br />
Jan Darowski<br />
Posłowie: Alicja Jakubowska-Ożóg<br />
Wydawnictwo: Stowarzyszenie Literacko-Artystyczne Fraza<br />
2012 r.</p>
<p>Autobiografia Jana Darowskiego. &#8222;Załączam 11 stron komputerowego wydruku książki, którą pisałem w roku 1994. Ma ona prowizoryczny tytuł „UNSERE” i jest o mojej młodości, o drodze z Brzezia do Anglii i o spotkanych ludziach. Stanęło na siódmym rozdziale z powodu udaru i innych kłopotów. Mam zamiar powrócić do tego i daj Boże! rzecz skończyć. Słowa niektóre mogą się zmienić, ale fakty za nimi nie&#8221; – Jan Darowski w liście do Małgorzaty Rother-Burek w 1996 r. Autobiografia liczy ostatecznie 175 stron. W 2012 r. otrzymała nominację do Śląskiego Wawrzynu Literackiego.</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Powroty</title>
		<link>https://jandarowski.pl/2010/08/17/powroty/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[ ]]></dc:creator>
		<pubDate>Tue, 17 Aug 2010 08:09:18 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://beta.jandarowski.pl/?p=540</guid>

					<description><![CDATA[Tytuł: Powroty. Wybór wierszy Jana Darowskiego Wybór wierszy i opracowanie: Małgorzata Rother-Burek Wstęp: prof. Florian Śmieja Opracowanie graficzne: StudioTAK.pl, Joanna Wysocka-Panasiewicz Rok i miejsce wydania: Racibórz 2008 rok Wydawca: RaciborskieMedia.pl Numer ISBN: 978-83-923192-2-2 &#8222;Książka, do której piszę niniejsze słowa wstępne, jest pierwszym pośmiertnym zbiorem wierszy, a trzecim w ogóle, Jana Darowskiego (1926-2008). Pamiętam doskonale jego &#8230; <a href="https://jandarowski.pl/2010/08/17/powroty/" class="more-link">czytaj więcej... <span class="screen-reader-text">Powroty</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tytuł: <em><strong>Powroty. Wybór wierszy Jana Darowskiego</strong></em><br />
Wybór wierszy i opracowanie: Małgorzata Rother-Burek<br />
Wstęp: prof. Florian Śmieja<br />
Opracowanie graficzne: StudioTAK.pl, Joanna Wysocka-Panasiewicz<br />
Rok i miejsce wydania: Racibórz 2008 rok<br />
Wydawca: RaciborskieMedia.pl<br />
Numer ISBN: 978-83-923192-2-2</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-540"></span></p>
<p style="text-align: justify;">&#8222;Książka, do której piszę niniejsze słowa wstępne, jest pierwszym pośmiertnym zbiorem wierszy, a trzecim w ogóle, Jana Darowskiego (1926-2008). Pamiętam doskonale jego debiut &#8222;Drzewo sprzeczki&#8221; z 1969 r. stanowiący nagrodę im. Tadeusza Sułkowskiego oraz &#8222;Niespodziewane żywoty&#8221; składane przez autora osobiście w czasie awaryjnej pracy w drukarni &#8222;Oficyny Poetów i Malarzy&#8221; w Londynie w 1990 (…). Jan Darowski był poetą skromnym, a zarazem wymagającym wiele od siebie. Jako poeta emigracyjny pogodził się z sytuacją twórcy bez czytelnika, tworzącym w obcym kraju, wśród nieswojego społeczeństwa. Pisał otwarcie: »Jeśli sam akt twórczy całkowicie się nie spełnia i nie jest sam w sobie najlepszą nagrodą, wtedy gra nie warta świeczki«. Kiedy wiele lat temu wspomniałem mu, że napiszę o jego wierszach, nie zachęcał mnie, radził poczekać do ukazania się tomu, tłumacząc, że kilkanaście wierszy luźnych w antologii czy czasopismach może dać fałszywy obraz całokształtu i że widział te próby bardziej jako strojenie instrumentu niż prawdziwą twórczość. Posunął się nawet do stwierdzenia, że na tym może się u niego skończyć. »Nie łudzę się wcale, że całe moje życie może składać się z pobrzękiwań lirą, a pieśń pełna nigdy nie nastąpi«&#8221; – prof. Florian Śmieja</p>
<p style="text-align: justify;">Źródło: <a href="https://raciborz.com.pl/2008/12/30/powroty-jana-darowskiego.html" target="_blank" rel="noopener">raciborz.com.pl</a></p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Niespodziewane Żywoty</title>
		<link>https://jandarowski.pl/2009/08/26/niespodziewane-zywoty/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[ ]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 05:05:16 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://beta.jandarowski.pl/?p=533</guid>

					<description><![CDATA[Tytuł: Niespodziewane żywoty Autor: Jan Darowski Opracowanie graficzne: Jan Darowski z wykorzystaniem fresku Catal Huyuk Rok i miejsce wydania: Londyn 1990 rok Wydawca: Oficyna poetów i malarzy (The Poets&#8217; and Painters&#8217; Press) Informacje dodatkowe: Tom poezji opatrzony jest dedykacją: Basi ISBN: 0 948668 39 3 Humanistą jestem Humanistą jestem więc nie wierzę w cuda słowo &#8230; <a href="https://jandarowski.pl/2009/08/26/niespodziewane-zywoty/" class="more-link">czytaj więcej... <span class="screen-reader-text">Niespodziewane Żywoty</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tytuł: <em><strong>Niespodziewane żywoty</strong></em><br />
Autor: Jan Darowski<br />
Opracowanie graficzne: Jan Darowski z wykorzystaniem fresku Catal Huyuk<br />
Rok i miejsce wydania: Londyn 1990 rok<br />
Wydawca: Oficyna poetów i malarzy (The Poets&#8217; and Painters&#8217; Press)<br />
Informacje dodatkowe: Tom poezji opatrzony jest dedykacją: Basi<br />
ISBN: 0 948668 39 3</p>
<p style="text-align: justify;"><span id="more-533"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Humanistą jestem</strong><br />
Humanistą jestem<br />
więc nie wierzę w cuda<br />
słowo zawsze będzie tylko słowem<br />
ciałem tylko ciało</p>
<p>Wszystko uczłowieczam<br />
we własną świat ubieram skórę<br />
tak że czego byś nie dotknął<br />
pędzlem dłutem piórem<br />
mnie będzie łechtało</p>
<p>A czego nie rozumiem<br />
lub dotknąć nie mogę<br />
jak Lineusz mikroby<br />
umieszczana w klasie chaos</p>
<p>Humanistą jestem<br />
więc nie wierzę w cuda<br />
wszystko wszystko na tym świecie<br />
człowiek umie stworzyć</p>
<p>Bo jeśli umiał stworzyć tyle piekieł<br />
jakieś niebo w końcu mu się uda</p>
<p><strong>Uroki wagarów</strong><br />
Ciągle mnie odsyłają do jakichś tam szkół<br />
i przytułków swoich<br />
żeby zaraz porozstawiać po kątach<br />
za brak tożsamości</p>
<p>Już na oślej ławce<br />
w szkole im. św. Mirona za to siedziałem</p>
<p>Aż zaróżowił się któremuś w głowie<br />
Różewicz</p>
<p>lecz gdy pokazałem im język</p>
<p>poprawili: lingwista</p>
<p>Najchętniej to wypiąłbym się na nich<br />
ale się boję</p>
<p>zaraz przylepią temu jakąś etykietkę<br />
powiedzmy: poezja konkretna</p>
<p>albo nawet<br />
awangardą zerżną ariergardę</p>
<p><strong>Kulturkampf</strong><br />
Od chłopięctwa niemal<br />
mieszka za granicą<br />
w ojczyźnie Szekspira<br />
i pisze po polsku &#8211;<br />
co się za tym kryje?</p>
<p>To może:</p>
<p>Trzydzieści lat temu<br />
ktoś go w twarz uderzył<br />
za kilka słów polskich<br />
a on mu nie oddał</p>
<p>I wcale nie dlatego<br />
że przed tamtym stchórzył</p>
<p>a tylko bo tamten<br />
co miał twarz jak gówno</p>
<p>Goethem ją zasłonił!</p>
<p><strong>Negatyw</strong><br />
Nie nie nie nie wrócę<br />
nigdy tam nie wrócę</p>
<p>Matka mi zabrania<br />
wciąż cerując pod kaflowym piecem<br />
rano rozdzierane cisze</p>
<p>Zabraniają brzozy<br />
których w Brzeziu już nie ma<br />
i ryby w Odrze wytrute</p>
<p>a świecące cekinami łusk<br />
w moim nie nie nie</p>
<p>Umarłych wyprowadzę z cieni<br />
wywołam raj stracony<br />
z tego negatywu</p>
<p>po pewnym czasie<br />
przy pewnym świetle<br />
za pewną cenę</p>
<p>Może kiedyś w ten sposób<br />
jak nigdy tam wrócę</p>
<p><strong><br />
Twój uśmiech</strong><br />
Ponieważ uśmiechnęłaś się do mnie<br />
jak nigdy życie</p>
<p>ponieważ uśmiechnęłaś się<br />
jakby za życie</p>
<p>za wszystkich ludzi<br />
do mnie uśmiechniętych<br />
narzędziowo tylko</p>
<p>jak piły w lesie</p>
<p>zapisałem sobie twój uśmiechniętych<br />
obiecałem że kiedyś na czysto przepiszę<br />
opiszę całą<br />
opiszę najpierw twoje dobre oczy</p>
<p>Okazuje się że nie umiem<br />
spokoju ich znaleźć nie umiem</p>
<p>próbuję pisać<br />
wprost twoimi oczami</p>
<p>za słownik piórem sięgnąć<br />
we własne ich spojrzenie</p>
<p>i rozlewam głupio &#8211;</p>
<p>Tak mnie twój uśmiech zupełnie rozkleił<br />
że już nie wiem gdzie<br />
w wierszu miłosnym porzuca się pióro<br />
i pisze</p>
<p>promykiem nadziei<br />
<strong><br />
Ja liryczne</strong><br />
Gdy napisze słowo słońce<br />
pióro mu wysycha</p>
<p>gdy napisze słowo mróz<br />
zamarza atrament</p>
<p>Już nie grzeją go ni ziębią<br />
nasze cztery pory roku</p>
<p>Własną ma temperaturę<br />
w której co dzień mu dojrzewa<br />
data w kalendarzu</p>
<p>Zaś o ludziach<br />
których O jak zna!<br />
Cóż mógłby napisać?</p>
<p>Nic naprawdę<br />
mając ludzi za nic</p>
<p>Pisze tylko by wypisać<br />
czyste ja liryczne<br />
tu mu zawsze się przelewa</p>
<p>z jednej foremki<br />
do drugiej</p>
<p><strong>Pełne zrozumienie</strong><br />
Przypadkiem słysząc że pisuję wiersze<br />
chętnie by się prysnęli<br />
bo nuż się zacznie jakiś striptease uczuć<br />
jakieś coś niemęskie</p>
<p>Az im ktoś powie że umiem zabijać<br />
uczyłem innych i broń produkuję</p>
<p>Ach jaka ulga leje się z ich oczu<br />
jakie zrozumienie!</p>
<p>Że jakiej bzdury być potem nie palnął<br />
wyborowego strzelca w niej wyczuć potrafią<br />
i w pudle futerko</p>
<p>Wszystko im jasne<br />
już się mnie nie boją</p>
<p>a sądząc z uczuć podziwu którymi mój fach<br />
ich najwyraźniej napawa<br />
Boga się też nie boją</p>
<p><strong><br />
Lektura</strong><br />
Po powiekach poznaję<br />
że śnią ci się ptaki</p>
<p>Z rozchylonych pod włosami ust<br />
wiem że połów pereł</p>
<p>Jak daleko jesteśmy od siebie<br />
i jak blisko!</p>
<p>Po drabinach naszych oddechów<br />
zeszli aniołowie</p>
<p>i płatkami posypał się kwiat<br />
co ma w gwiazdach głowę</p>
<p>Śpij jeszcze<br />
nie odwracaj dłoni<br />
pełnej run wróżebnych</p>
<p>Czytam z niej<br />
jednym okiem<br />
zachodzącym za wzgórza<br />
<strong><br />
Gracje</strong><br />
W ciernistym cieniu bezlistnej akacji<br />
wśród suchych strączków i odcisków racic<br />
przy studni z odwróconym dnem<br />
umarłe leżą Gracje</p>
<p>Młodość pierwsza wyzionęła ducha<br />
bo takie jej prawo</p>
<p>Po niej zgasła Jasność<br />
bo przeminęli ludzie Oświecenia<br />
i nikt jej nie podniósł</p>
<p>Radość żyła najdłużej<br />
potrafiąc cieszyć się z najmniejszych rzeczy<br />
nawet z kopulacji much<br />
i wycisnąć z dna wyschłego<br />
jeszcze parę kropel</p>
<p>szczęścia obłąkanych</p>
<p><strong>Kolana</strong><br />
Drukować nie ma gdzie<br />
chyba do Polski wrócić i paść na kolana<br />
potem powrócić<br />
i trwać na kolanach<br />
bo widzą nawet z takiej odległości</p>
<p>Dobre to dla tych co z natury muszą<br />
modlić się do kogoś<br />
nawet bałwana</p>
<p>I takich co nad szaradami<br />
z ogólników ślęczą</p>
<p>Idiotyzm dla tych których sam horyzont<br />
zmusza do podróży</p>
<p>Im kolana potrzebne są do pisania</p>
<p>siedząc<br />
nie klęcząc</p>
<p><strong>Katalog</strong><br />
<em><strong>Dla Artura Pohla</strong></em><br />
Eos różanopalca nie słyszeli nigdy<br />
trudno więc mówić że się to doprasza<br />
aż heksametru<br />
a jednak jednak: epos prawdziwy</p>
<p>Między Scyllą chłodu<br />
a Charybdą głodu<br />
jak wiernie wracają!</p>
<p>Z podziemnych piekieł walących się ścian<br />
od rzek z żelaza i ognia rwących<br />
miażdżących młotów zgrzytania zębatek<br />
w wiecznym wyciu syren<br />
ścięgnami przywiązani do swych kręgosłupów<br />
usz zatyczką dzieci<br />
w rękach dzieci wosk<br />
oddalnie sterowani przez żony</p>
<p>Ręce im przyrosną do czoła<br />
zanim kto wypatrzy<br />
przystań ich wdzięczności</p>
<p>A potem spokój<br />
krótkie królowanie<br />
na wyspach szarej szczęśliwości.</p>
<p>Bez żadnych widoków<br />
większych od kiedyś ostrożnie wklejanych<br />
w albumy zagranicznych znaczków<br />
cały szum życia nagle sprowadzony<br />
do okazyjnej półszklaneczki piwa<br />
i piany potem ręką z ust ścieranej<br />
a tamte walki z życiem o prym<br />
do wojen z chwastem na podmiejskiej działce<br />
parodii Elizejskich pól<br />
do przywoływań jakichś zdrad tajemnych<br />
kiedyś okropnych dzisiaj dziwnie pięknych<br />
do ławki w cieniu z prospektem na drzemkę<br />
i dreszcze ocknień których puentą żal<br />
żyć innych dawno zagubionych<br />
przy odkładaniu w byty zapasowe<br />
pełnych fermentu śpiewań rejsów słońc<br />
co gorzką wodę przemienia ją w wino<br />
i rzeczy prostych które dłoń mistrzowska<br />
kończąc kłaść umie między nieskończone<br />
dróg które same niosą do przeznaczeń<br />
i pomagają dźwigać co najcięższe<br />
i ludzi bez luk w jasnych życiorysach<br />
bez fałd sztuczności klękań koturnowych<br />
ach! Jakich żyć jakich nadziei</p>
<p>jaki katalog okrętów<br />
które nie popłyną!</p>
<p><strong>Lew<em><br />
Hance Świderskiej</em></strong><br />
Zwierzęta wiedzą że lew jest w pobliżu<br />
lecz dalej się pasą</p>
<p>Lew się nie kryje – zwierzęta oswaja<br />
wybiera wzgórze widocznie nad trawą<br />
i tam stoi: dobry pasterz trzód<br />
wróg higieny pogromca lamparta</p>
<p>Zwierzęta wiedzą że lew jest w pobliżu<br />
lecz dalej się pasą</p>
<p>Lecz się też pasie – słoneczka powącha<br />
i poskubie trawki jarosz przekonany<br />
drżą trawki śmieje się hiena<br />
lew odmruczy gniewnie<br />
nie lubi tych prostackich naśmiewań się z zwierząt<br />
ma inne poczucie humoru</p>
<p>Zwierzęta wiedzą że lew jest w pobliżu<br />
lecz dalej się pasą</p>
<p>Tylko &#8211;<br />
nagle nie wiedzą czy to dobrze że lew<br />
też trawą się żywi</p>
<p>i skąd i odkąd i jak to jest że i po co to on<br />
tak w środku stada chciwie się pasie<br />
do gardła im skacze po trawę<br />
z brzucha ją wyżera!</p>
<p><strong>Odzież</strong><br />
Paczki z żywnością wywołały radość<br />
z lekarstwami ulgę<br />
o listów więcej proszą listów jaknajwięcej<br />
lecz co im z papieru?<br />
Paczki z odzieżą ważniejsze<br />
te im się wysyła</p>
<p>A tu coś nie leży<br />
coś nie grzeje coś uwiera<br />
coś się im skurczyło<br />
coś się pruje<br />
coś rozdziera<br />
coś się&#8230; czytam z śladów łez</p>
<p>Cenzor skreślił najważniejsze zdania<br />
w innych zrobił dziury</p>
<p>Czytam – wiem<br />
i czytam – nie wiem<br />
nie wiem</p>
<p>Nie wiem gdzie ja znajdę odzież<br />
na odartych ze skóry</p>
<p><strong>Niespodziewane żywoty</strong><br />
<em><strong>„Gdzie<br />
kosujka płonęła płomieniem płonących płoń<br />
O! Gdzie?”<br />
Gdzie?</strong></em></p>
<p>Za złotymi zębami beztroskiej zabawy<br />
za brylantami<br />
za perspektywami z perłowych powrozów<br />
za zgubionym zaklęciem do skarbca błyskotliwych bzdur<br />
za ciemności z palca wystrzałem<br />
za cenzurą pałki<br />
za bata błyskawicą<br />
za barakiem z bańkami Cyklonu B<br />
za zagasłym niedopałkiem ostatniej ze złud<br />
za gwiazdą w gnój strąconą</p>
<p>żelaznym skrzydłem seryjnie zgarnięta<br />
w gorejący sposób<br />
kosujka płonęła płomieniem płonących płoń<br />
Jak feniks<br />
czy fantasmagoria?</p>
<p><strong>Pióro</strong><br />
Różdżką czarodziejską<br />
myślałem w młodości<br />
że możesz mi być</p>
<p>I byłoś – raz<br />
dwa razy?</p>
<p>I raz piorunochronem<br />
w takiej życia burzy<br />
że tylko ziemią oddychać już chciałem</p>
<p>A teraz laską jesteś<br />
którą się podpieram<br />
białą ślepca laską</p>
<p>co mi skanduje o brzeg trotuaru<br />
suchą swoją pieśń<br />
o dobrej drodze przez zaćmione miasto<br />
żeby wrzucić list<br />
który od dzieciństwa piszę</p>
<p>sam nie wiem do kogo<br />
<strong><br />
Musimy się spotkać</strong><br />
Tak – musimy się spotkać<br />
piszę jeszcze?żyję?<br />
Świetnie świetnie musimy się spotkać<br />
koniecznie musimy</p>
<p>Ale czy można dyskretnie<br />
z jego miasta strony?</p>
<p>On wyznaczy porę<br />
on zna jeden taki lokal<br />
on zna jedne takie drzwi<br />
którymi się wchodzi<br />
w coś innego przemieniony</p>
<p>Musimy się spotkać<br />
tak &#8211; porozmawiamy<br />
o poezji o kolegach jak za dawnych czasów<br />
ale o tym „co tylko rozdrażnia”<br />
to wolałbym nie&#8230;<br />
on ma dużo do stracenia<br />
(willę auto zagranicę)<br />
jak coś powie szczerze<br />
a ja stracę co?<br />
Nic – na pewno nic z tych ośmiu dziennie<br />
w obcym kraju aż do śmierci<br />
godzin zmywania talerzy</p>
<p>Taak!musimy się spotkać</p>
<p>Niemal uległ tej pokusie<br />
ale nie przybędzie</p>
<p>bo zna zakres moich możliwości<br />
z dawnych czasów wie<br />
iż nie umiem tego sprawić<br />
żeby się mógł spotkać ze mną</p>
<p>lecz z sobą nie musieć</p>
<p><strong>Wielkie rzeczy</strong><br />
Wielkie rzeczy dzieją się na świecie<br />
a ja tu wojuję z wiewiórką<br />
i zgłębiam jej repertuar chwytów<br />
których milion ma</p>
<p>Na wojnę się zbiera o naftę<br />
krwią ocieka Ściana Płaczu<br />
a z Mariackiej trębacz wzywa<br />
do obrony przed najazdem Żydów</p>
<p>Wielkie rzeczy dzieją się na świecie<br />
a mnie śni się ząb wiewiórki<br />
co przed świtem drut przegryza<br />
i głodują znów sikorki</p>
<p>Ząb wiewiórki niszczycielski<br />
co rozgryza koszyczki druciane<br />
zakopuje zapomina<br />
w ziemi orzech i sikorkę</p>
<p>Wielkie rzeczy dzieją się na świecie<br />
będzie Boże Narodzenie<br />
(Boże! Jakże dawaliśmy radę<br />
przez tyle wieków bez Ciebie?,</p>
<p>Śnieg w powietrzu mróz za czołem<br />
krystalizujący strategie<br />
będą strzelać – już plutony<br />
są w koszyczkach z kolczastego drutu</p>
<p>Wszystkie pochowa wiewiórka<br />
co przegryza mi ciągłość spokoju<br />
i odwiedza mnie pod kołdrą<br />
obracając łapkami orzeszek</p>
<p>ogromny jak świat</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
		<item>
		<title>Drzewo Sprzeczki</title>
		<link>https://jandarowski.pl/2009/08/26/drzewo-sprzeczki/</link>
		
		<dc:creator><![CDATA[ ]]></dc:creator>
		<pubDate>Wed, 26 Aug 2009 05:04:21 +0000</pubDate>
				<category><![CDATA[Twórczość]]></category>
		<guid isPermaLink="false">https://beta.jandarowski.pl/?p=529</guid>

					<description><![CDATA[Tytuł: Drzewo sprzeczki Autor: Jan Darowski Opracowanie graficzne: Hanna Wolska-Czachorowska Rok i miejsce wydania: Londyn 1969 rok Wydawca: Oficyna poetów i malarzy (The Poets&#8217; and Painters&#8217; Press) Informacje dodatkowe: Tom poezji opatrzony jest dedykacją: Justynie, Adamowi, Markowi (na potem) Post Mortem Z gwiazdą Dawida zeszli pod naszą ziemię, zatruli powietrze dwutlenkiem śmiertelnych Psalmów musimy się &#8230; <a href="https://jandarowski.pl/2009/08/26/drzewo-sprzeczki/" class="more-link">czytaj więcej... <span class="screen-reader-text">Drzewo Sprzeczki</span></a>]]></description>
										<content:encoded><![CDATA[<p style="text-align: justify;">Tytuł: Drzewo sprzeczki<br />
Autor: Jan Darowski<br />
Opracowanie graficzne: Hanna Wolska-Czachorowska<br />
Rok i miejsce wydania: Londyn 1969 rok<br />
Wydawca: Oficyna poetów i malarzy (The Poets&#8217; and Painters&#8217; Press)<br />
Informacje dodatkowe: Tom poezji opatrzony jest dedykacją: Justynie, Adamowi, Markowi (na potem)<span id="more-529"></span></p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Post Mortem</strong><br />
Z gwiazdą Dawida zeszli pod naszą ziemię,<br />
zatruli powietrze dwutlenkiem śmiertelnych Psalmów<br />
musimy się dusić, my, mordu świadkowie,<br />
za drugą rączkę z katem iść pochyleni w dziejach.</p>
<p style="text-align: justify;">Nie pomoże alkohol. Na powierzchnię wypływa<br />
oleistą purpurą nasza hipokryzja.<br />
Nie pomogą pomniki i fakt żeśmy bezbronni<br />
byli jak oni. Nie wszystkich smucił miecz<br />
rozcinający węzeł Gordyjski dla nas,<br />
rozcinający dwa życia narodu.<br />
Nie pomoże alkohol, Lete tchórzów i głupców.</p>
<p style="text-align: justify;">Morderca może w białych rękawiczkach<br />
podawać rękę tym co ocaleli.<br />
Może powiedzieć, patrz moja prawica<br />
czysta jest, nie wiedziała<br />
co druga ręka czyni.</p>
<p style="text-align: justify;">A zamyślony hura-chrześcijanin,<br />
strząsając popiół cygara w Atlantyk,<br />
rzec może, owszem, napis był i ręka,<br />
ale nie miałem z sobą okularów.</p>
<p style="text-align: justify;">Ale my w spisku byliśmy najstarsi,<br />
nawet milczeniem nie zobowiązani,<br />
jedliśmy chleb wspólny, z tej samej skały<br />
pili, ich ręce dotykały nas,<br />
bezkrwiste ręce biblijnych krawców &#8211;</p>
<p style="text-align: justify;">…&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;.</p>
<p style="text-align: justify;">Te same ręce wiatrem za szybą<br />
szarpią czerwony wstyd wieńca<br />
szarpią pamięć</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Drzewo sprzeczki</strong><br />
Nagle między nami<br />
z niczego<br />
cisza ciężka i pełna obrazy<br />
w pośrodku: kaktus</p>
<p style="text-align: justify;">Ile zupy<br />
w tych gwoździach</p>
<p style="text-align: justify;">Ile w tej zupie<br />
oczu</p>
<p style="text-align: justify;">w oczach<br />
żalu</p>
<p style="text-align: justify;">Gdyby choć dąb<br />
z wroną w ambonach jego<br />
z bankierską trumną</p>
<p style="text-align: justify;">Albo jabłoń dzika<br />
z płonką gnothi seauton<br />
o smaku noża</p>
<p style="text-align: justify;">Lub byle świerk<br />
ze sztuczną zimą waty<br />
z szyszką serca w środku<br />
wyschniętą</p>
<p style="text-align: justify;">Lecz w tej parodii drzewa<br />
gdzie sęk?</p>
<p style="text-align: justify;">Nawet aby spocząć<br />
w cieniu jego trzeba<br />
fakirem być</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Moje, święcone</strong><br />
<em><strong>Florianowi Śmieji</strong></em><br />
Średnie jajo<br />
ledwo wyjęte spod czarnego ogona<br />
z nieujawnionym jeszcze żółtkiem słońca:<br />
zaskorupienie w śnie</p>
<p style="text-align: justify;">Oto do czego oblizuję się<br />
oblizuję się<br />
(choć Mercator pokazuje dobitnie<br />
że dla wszystkich nie starczy)<br />
wołam litwo ojczyzno</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>O jaje</strong><br />
pomalowane na pstrą kraszankę<br />
wódką święcone<br />
co w twoim wnętrzu<br />
na jaki śpiew zanosi się<br />
jaki pazur/</p>
<p style="text-align: justify;">Już cię mieniono jajem Paraklety<br />
świata sumieniem<br />
już ostrzegano: papuże jajo<br />
wieczna w nim dla nas huśtawka</p>
<p style="text-align: justify;">a wciąż jesteś<br />
jakim cię znalazł w boru Swarożyc<br />
z gniazda niepwenego<br />
nijak na sztorc cię postawić</p>
<p style="text-align: justify;">A stłuc?<br />
&#8230;zbliża się czas tłuczenia<br />
w nowym naczyniu</p>
<p style="text-align: justify;">Stara patelnia tymczasem wisi na haku<br />
we wiarygodnej wieży<br />
na czym hak wisi nikt nie wie<br />
kto go nie połknął</p>
<p style="text-align: justify;">Nie tkwi on w oku bliźniego<br />
ani w belce w oku bliźniego<br />
ani jego żony<br />
oku<br />
które widziało cud<br />
i wypadło<br />
i stłukło się<br />
na wieki wieków amen</p>
<p style="text-align: justify;">Lecz wyżej<br />
gdzie dmucha<br />
w dudy doskonałości<br />
Duch<br />
albo gdzie orzeł pokonany przez reszkę<br />
albo też zwykle od ucha do ucha<br />
poderżnięte gardło<br />
śpiewa<br />
i aniołowie się wędzą<br />
w dymie wiejskich kadzideł</p>
<p style="text-align: justify;">Czy czujecie już uchwyt patelni w ręku<br />
czy wiecie co się smaży<br />
o jakim jajku<br />
bajka?</p>
<p style="text-align: justify;">Białko zalewa się białkami oczu<br />
w magmę sentymentalną<br />
która<br />
po dalszym podgrzewaniu okazuje się<br />
nie będzie bazaltem<br />
ani budowlą ani rzeźbą białą<br />
ani niczym w co skraplają się sny<br />
bo oto nam ręce parzy<br />
prawosłowiański łój<br />
z jego prazapachem łojowej czaszce<br />
z jego niestrawnością<br />
preorganiczną<br />
z jego zwojami tłustych zawiłości<br />
o życiu<br />
o śmierci<br />
o destylacjach z niezapominajek<br />
o zbawieniu w bursztynie</p>
<p style="text-align: justify;">Orient<br />
zdezorientowany<br />
trochę turban<br />
trochę turkot<br />
piątego koła wozu Europy<br />
…&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;<br />
Nabijmy sobie tym fajkę i spalmy<br />
…&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;&#8230;<br />
Piersi mam pełne skorup</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Węgorz</strong><br />
Nieraz go miałem<br />
widziałem pod wodą<br />
w cieniu cienia cień z wędki wysnuty<br />
w sennych wodorostach<br />
wyobraźni chłopca złote jego oczy<br />
zapalały się<br />
gasły</p>
<p style="text-align: justify;">Wreszcie dopadłem gada<br />
gdy po rosie sunął nad rzeką do grochu<br />
zarzuciłem nań worek</p>
<p style="text-align: justify;">Wił się podemną prężył<br />
wściekle gryzł<br />
kamień rękę znalazł<br />
i zmiażdżył mu głowę</p>
<p style="text-align: justify;">Rozluźniło się wysokie napięcie<br />
woltaż jego mięśni<br />
wsiąkał w ziemię drgawkami<br />
wnet zawisł mi w ręku<br />
jak zbłocony kabel – żarówki ócz zgasłe</p>
<p style="text-align: justify;">Było w morzu ciemniej czy jaśniej?<br />
Albo w moim życiu?</p>
<p style="text-align: justify;">Zapalało się we mnie tam nad rzeką coś<br />
co trudno nazwać światłem</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Lustro</strong><br />
To było dziwne lustro<br />
i bardzo głębokie<br />
i mieszkała w nim Pani<br />
podobna do mamy</p>
<p style="text-align: justify;">Siedziały z sobą często<br />
z rozczesanym wzrokiem<br />
i o czymś bardzo ważnym<br />
namiętnie milczały</p>
<p style="text-align: justify;">I ja tam raz spojrzałem<br />
stojąc na szufladzie<br />
w środku był inny chłopak<br />
pewno syn tej Pani<br />
i język mi pokazał<br />
i ja mu też</p>
<p style="text-align: justify;">Nigdy przedtem nikomu<br />
tego nie zrobiłem<br />
to ten inny chłopak<br />
on złego mnie uczył</p>
<p style="text-align: justify;">Ale to było dawno<br />
bardzo dawno temu<br />
i już nie pamiętam<br />
kiedy się rozbiło</p>
<p style="text-align: justify;">Ciekawe czy on żyje<br />
czy urósł i czy wie<br />
jak ja się strasznie bałem<br />
że tak zostaniemy</p>
<p style="text-align: justify;">z wywieszonym językiem<br />
długim nieskończenie</p>
<p style="text-align: justify;">i że się zamknie za nami<br />
dębowa szuflada<br />
że śmiać się po nas będą<br />
cyniczne grzebienie</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Droga</strong><br />
Gdy człowiek zgubi siebie<br />
zaczyna szukać drogi okrężnej do Indii<br />
albo na księżyc<br />
lub do socjalizmu<br />
i ścina drzewa głowy wszędzie leje beton<br />
brukuje stawia znaki i latarnie</p>
<p style="text-align: justify;">Ale z lasami znikła święte Jeruzalem<br />
miasto Przymierza<br />
wydrenowano tęczę<br />
wraz z wodą moczarów</p>
<p style="text-align: justify;">Boją się nas zwierzęta<br />
i kwiaty nie chcą już z nami rozmawiać<br />
ani Bóg-<br />
otwieramy usta<br />
sypią się kamienie</p>
<p style="text-align: justify;">Cóż zrobi z tym człowiek?</p>
<p style="text-align: justify;">Stawia sobie dom<br />
wieżę bełkotu więzienie nagrobek<br />
i zimny z czoła ocierając pot<br />
na klęczkach w polu plecami do słońca<br />
brukuje brukuje<br />
swą drogę z nikąd do nikąd</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Życie</strong><br />
Razem bawili się pod stołem<br />
stawali na nogi<br />
z biegiem czasu biegli beztroscy jak dzieci<br />
którym w zegarze najważniejsza kukułka<br />
blaszany kogut na wieży dyrygujący wiatrami<br />
najwyższym dostojnikiem Kościoła</p>
<p style="text-align: justify;">To samo słowo wschodziło im rano<br />
w gałęziach gruszy w promieniach poezji<br />
to samo serce zachodziło za las<br />
oczy za mgłę ręce w włosach matki</p>
<p style="text-align: justify;">Wracali z wypraw w góry<br />
nieziemsko skupieni<br />
niosąc lipcową noc na plecach jak skrzydła ogromne<br />
w tym samym zimowym księżycu maczali swe pióra<br />
by opisać śmierć</p>
<p style="text-align: justify;">I tu rozdzieliło ich życie</p>
<p style="text-align: justify;">oni widzą wciąż<br />
na wzgórzu szkielet z czerwonym jabłuszkiem<br />
w chłodnych tiulach mgły</p>
<p style="text-align: justify;">on: rozżarzoną równinę<br />
na której drżącą ręką stawia<br />
krzyżyk za krzyżykiem</p>
<p style="text-align: justify;">jak analfabeta<br />
podpisujący niezrozumiały dokument</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Iskra</strong><br />
W popiele<br />
którym sobie posypałem głowę<br />
była iskra</p>
<p style="text-align: justify;">w worku<br />
którym zasłoniłem twarz<br />
było ziarnko</p>
<p style="text-align: justify;">pod ziemią<br />
w której skryć się chciałem<br />
szperał złoty korzeń</p>
<p style="text-align: justify;">już się nie boję<br />
sam na sam zostać z prawem grawitacji<br />
z jedwabnym krawatem</p>
<p style="text-align: justify;">już nie woła dno</p>
<p style="text-align: justify;">W popiele<br />
którym sobie posypałem głowę<br />
była iskra</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Miłość</strong><br />
Nad nami mrok<br />
odległe światła wiecznych zaniemówień<br />
wewnątrz: mróz i mgła<br />
podskórne horyzonty przeczucia<br />
kruche gałązki gestów<br />
zbłąkane ptaki słów</p>
<p style="text-align: justify;">Między nami przepaść<br />
umownie nazwana miłością<br />
dwie głuche ściany<br />
z gruzu serca porośnięte mchem<br />
staramy się nie krzyczeć<br />
drzwi zamykać cicho<br />
nie wywołać lawiny</p>
<p style="text-align: justify;">Bo na dnie<br />
bawią się nasze dzieci<br />
łaszą się do kwiatów mruczą do kamieni<br />
stają na tylnych łapkach<br />
i w tą czy tamtą stronę próbują się wdrapać<br />
aby spojrzeć nam w oczy</p>
<p style="text-align: justify;">Widzimy siebie<br />
poprzez lata świetlne<br />
spuszczone powieki<br />
pocałunkami dzieciom zaklejamy usta<br />
mówimy:<br />
miłość jest ślepa</p>
<p style="text-align: justify;"><strong>Duchy</strong><br />
Kto pisakiem rzuca<br />
w okno przy którym chciałem tworzyć<br />
nowy piękny świat<br />
w domu który miałem zbudować<br />
w miejscu które mówi<br />
gdzie i kim jestem</p>
<p style="text-align: justify;">nad morzem<br />
które zacisnęło się<br />
w bezsilny przypływ-odpływ<br />
pięści?</p>
]]></content:encoded>
					
		
		
			</item>
	</channel>
</rss>
