Szukaj

Niecodzienna msza w Rudniku

„Na krótko przed narodzinami, spalił się dom jego rodziców – urodził zatem w sąsiedzkim domu, u znajomych, ludzi dobrej woli. Ochrzczony został w stodole, zaadaptowanej do roli kościoła, kiedy to na czas budowy nowego kościoła, rozebrano stary… Matka często mawiała: Będziesz tułał się po świecie, tak ci jest widać pisane; nie mogłeś się w domu urodzić, nie mogłeś w kościele być ochrzczony…”


Na uroczystą mszę upamiętniającą postać Arcybiskupa Józefa Gawliny w dniu 7 listopada przybyli licznie mieszkańcy Rudnika oraz zaproszeni goście. W koncelebrowanej mszy uczystniczyli: ks. infułat Kurii Opolskiej Marian Żagan, Kanclerz Kurii Opolskiej ks. Gerard Strzeduła, Ks.kapelan 6 Batalionu Szturmowo-Desantowego por. Stanisław Garbacik, ks. dr hab. teologii Józef Mikołajec. Z zaproszenia skorzystali: Poseł Raciborski Andrzej Markowiak, Starosta Raciborski Henryk Siedlaczek, vice Starosta Raciborski Adam Hajduk, Przewodnicząca Rady Powiatu Małgorzata Burek, Prezes Towarzystwa Przyjaciół Ziemi Raciborskiej Zbigniew Ciszek, Wójt Gminy Rudnik Dominik Konieczny, z-ca dyr.dep. Wychowania i Promocji Wojskowości MON płk Jerzy Ciecierski, Przedstawiciel śląskiego Okręgu Straży Granicznej ppłk Ryszard Szulc, kierownik Posterunku Policji w Rudniku aspirant Bronisław Makowski i inni.


Pod symbilicznym grobem arcybiskupa Józefa Feliksa Gawliny na cmentarzu w Rudniku złożono wiązanki kwiatów.


W wygłoszonym kazaniu ks. infułat Marian Żagan przywołał wielkie postacie, związane z ziemią śląską. Nazwiska, bez których dziś nie istniałaby historia Polski, bez których nie moglibyśmy dziękować Bogu za naszą polską ojczyznę. Wymieniono przede wszystkim Józefa Gawlinę, wielkiego pielgrzyma, którego los rzucił w odległe zakątki świata. Wszędzie tam gdzie los rzucił młodego księdza, głosił swoje misyjne pokrzepienie serc, z ewagelią dzieliś się z tymi, którzy nie mogli wrócić do ojczyzny. Przez obóz jeniecki w Angli, przez tułaczkę w Egipcie, wreszcie roku 1942 odwiedzając formujące się wojska polskie w Sowietach, wypełniał wielką misję tułacza – pielgrzyma, jako kapelan i wojskowy (już w randze biskupa polowego Wojska Polskiego) dotarł na Monte Cassino, czyniąc ukoronowanie świadectwa wielkiego Polaka.

Droga arcybiskupa Gawliny kilkakrotnie krzyżowala się z ziemią raciborską. Fakt, iż stąd pochodził nie był jedynym śadem jego stóp na naszej ziemi. W roku 1929 przebywał w brzeskim klasztorze jako kurator nowopostałej polskiej Katowickiej Prowincji Sióstr Marii Niepokalanej. na murach klasztoru, dziś wmurowana jest tablica upamiętniająca postać Gawliny, zaś ulica, przy której stoi klasztor nosi jego imię. Ksiądz infułat wspomniał również postać mieszkanki tego samego brzeskiego klasztoru, siostry Dulcissimy, której proces beatyfikacyjny niedawno się rozpoczął.

Kazanie podczas koncelebry nawiązywało jeszcze kilka razy do epizodów z życia arcybiskupa Józefy Gawliny. Warto, w uzupełnieniu do tego kazania, przytoczyć mozna wypowiedź Małgorzaty Burek, która niegdyś, w artykule poświęconym postaciom, kandydatom do miana „Raciborzanina tysiąclecia” napisała:

„Artykuł nawiązuje do wydanej broszury ks. kapelana Józefa Copa „Raciborzanin tysiąclecia”, w której przedstawione są dwie postacie typowane przez Brzezie do tego zaszczytnego tytułu – są nimi: sługa boża siostra Maria Dulcissima – Helena Hoffman (1910-1936) oraz ks. arcybiskup Gawlina (1892-1964), którzy, jak czytamy w podtytule broszurki „Zostawili trwały ślad na naszej przeszłości”.

W swojej wypowiedzi pragnę podkreślić fakt, iż postacie te, wybrane spośród licznego grona prezentowanych w plebiscycie osób Raciborszczyzny, nie tylko pozostawiły trwały ślad w przeszłości, ale są nadal żywo postrzegane i odbierane przez różne środowiska nie tylko naszej ziemi raciborskiejlecz również w różnych zakątkach kraju i świata.

(..)

Co przemawia zatem za drugą postacią typowaną przez Brzezie? Otóż, kiedy na łamach „Brzeskiego Parafianina” rozpoczęto druk artykułów z cyklu, jak to kiedyś nazwałam „małego epizodu wielkiej biografii”, czyli związków arcybiskupa Józefa Gawliny z Brzeziem, jego zasług dla brzeskiego klasztoru Sióstr Marii Niepokalanej (artykuły zebrane zostały w formie broszury), do redakcji naszego pisma zaczęły napływać listy, zdjęcia, pamiątki, jako potwierdzenie żywotności tej postaci w szerokim kręgu odbiorców. Arcybiskup Szczepan Wesoły, obecny opiekun emigracji polskiej (to już drugi, po Gawlinie, opiekun polskiej emigracji powiązany z ziemią raciborską), w liście z Rzymu z dnia 02.04.1998r., pisze: „(…) Jako młody kapłan pomagałem Ks. Arcybiskupowi w pracy redakcyjnej, zwłaszcza w okresie prac w komisji przedsoborowej. Broszurka (o arcybiskupie Gawlinie – od autorki), zaciekawiła mnie również dlatego, że rodzina mojej matki pochodzi z Raciborza (Starawieś i Studzienna). Gdy w okresie międzywojennym, jako mały chłopak odwiedzaliśmy krewnych w Studziennej, patrzyliśmy na Brzezie, które z drugiej strony Odry bardzo ładnie wyglądało. Ojciec mówił, patrzcie dzieci, jaka nasza Polska ładna. Były to inne czasy i było duże odczucie patriotyzmu (…). Kielich, który ks.Gawlina ofiarował swojej parafii w Rudniku w trudnych latach sześćdziesiątych, przewiozłem do Polski i wręczyłem proboszczowi Rudnika, u Matki Bożej w Raciborzu”.

Jak widać arcybiskup Gawlina do końca życia był, nie tylko myślami, związany z ziemią rodzinną – Raciborszczyzną. Odwiedzając parafię w Rudniku przeglądałam wydaną niedawno pozycję książkową „Dla Boga i Ojczyzny”, która poświęcona jest naszemu raciborzaninowi – Gawlinie, który dostąpił najwyższych zaszczytów na niwie kapłańskiej i wojskowej. Książka ukazała się jako siódma z cyklu „Kościół a Wojsko Polskie”, a tam zdjęcia rodzinnego Strzybnika, parafii w Rudniku i ten obraz wędruje w szeroki świat. We wstępie do książki Sławoj Leszek Głodź – biskup polowy wojska polskiego, pisze: „Turns Fortissima Nomen Domini” (Najmocniejszą Wieżą – Imię Pańskie) – motto to wybrał sobie arcybiskup Gawlina i przez całe swoje życie kapłańskie i żołnierskie mozolnie, acz wytrwale i dokładnie budował swoją wieżę”.

W liście z Londynu, z datą10.04.1994r., Jan Darowski – poeta, tłumacz, eseista urodzony w Brzeziu, w młodości związany ściśle z Raciborzem, pisze: „Jako glosa do artykułu o arcybiskupie Gawlinie może zainteresują spotkania z nim tutaj na emigracji. Był ten olbrzym – człowiek biskupem polowym Polskich Sił Zbrojnych na Zachodzie i powtórnie, ale już jako wysoki polski kapłan – oficer, odwiedził ten Damaszek, pod którym Brytyjczycy wzięli go do niewoli i Egipt, w którym go trzymali w obozie jenieckim. W brytyjskim mundurze je odwiedził. Odwiedził też w roku 1942 formujące sięwojska polskie w Sowietach, które stały się później II Korpusem i zdobyły Monte Cassino.

Działy się tam okropieństwa. Ludzie zjeżdżali z całej Syberii, nędza ludzka ledwo stojąca na nogach z głodu i chorób przywożąc ze sobą całą masę polskich sierotek. Moja teściowa była opiekunką w jednym takim sierocińcu w Uzbekistanie, nieopodal Guzaru (…) Sześćset takich sierotek tam mieli, szkieleciki bardziej niż dzieci, bose na tej ziemi rozżarzonej jak ruszta w piecu, w łachmanach, ogolone z powodu tyfusu, owrzodziałe, ropiejące z oczu, chore na czerwonkę, kurzą ślepotę, gruźlicę i jaką tylko chorobę dziecko mieć może z głodu, awitaminozy i męki fizyczne (…) Sto tych sierotek umarło zanim przyjechał biskup Gawlina bierzmować dzieci. Przywiózł ze sobą obrazki z Matką świętą Ostrobramską i Jasnogórską, drukowane w Anglii, czarnobiałe, z błagalną modlitwą o szczęśliwy powrót do ojczyzny. Czekał na niego słaniający się szpaler tych małych męczenników (…), a on szedł tym szpalerem, bierzmował, błogosławił i płakał niepowstrzymanie. Po wszystkim zapytał, czego najbardziej by sobie życzyły, a one prawie jednogłośnie zawołały:”Kartofli prosimy ! Kartofli” (…) Polski Biskup Gawlina obiecał im je zdobyć i jakoś zdobył (…) I błogosławiły tego dobrego biskupa i modliły się na jego intencję. Biskupa Gawlinę pamiętają te dzieci najbardziej”. Do redakcji „Brzeskiego Parafianina” dotarły również zdjęcia z tamtych lat. Autorem zdjęć jest, dziś już nieżyjący, pan Marcin Wolski – Sybirak, urodzony w miejscowości Dąbki, pow. Horodenka, woj. Stanisławów; po wojnie mieszkaniec Raciborza. Z zesłania na Sybir udało mu się włączyć do armii gen. Andersa i wraz z wojskiem polskim przeszedł szlak bojowy po Monte Cassino. Żona, pani Maria oraz ich syn pan Stanisław Wolski zgodnie stwierdzają, że ojciec niechętnie wspominał okropności tamtych czasów, jednak z pietyzmem przechowywał zdjęcia upamiętniające spotkania z biskupem Gawlina…”

W uroczystościach 40 rocznicy śmierci Abp-a Józefa Gawliny w Rudniku 7.11.2004, wzięła udział Orkiestra Koncertowa Zespołów Artystycznych Wojska Polskiego w Warszawie, która podkresliła doniosłość rocznocowej mszy i okrasiła ceremoniał mszalny swoimi utworami, a także po zakończonej mszy dała godzinny koncert dla obecnych. Prawdziwą ucztę dla melomanów sprawiła orkiestra i jej solistki pod dyrekcją Grzegorza Mielimąki.

/i/

zobacz również artykuły związane z Janem Darowskim na portalu raciborz.com.pl